granica między bezpieczeństwem a kontrolą
Beata Blizińska

Jako psychoterapeutka par i związków alternatywnych, często spotykam się z pytaniami dotyczącymi ustalania granic i zasad w relacjach poliamorycznych. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych i złożonych tematów jest tzw. „prawo weta” – zasada, która wzbudza silne emocje zarówno wśród praktyków poliamorii, jak i specjalistów w dziedzinie relacji. Dziś chciałabym przyjrzeć się temu zjawisku z perspektywy terapeutycznej, analizując jego psychologiczne podłoże, potencjalne korzyści i zagrożenia.
Czym jest prawo weta w poliamorii?
Prawo weta (ang. veto power) to umowa w związkach niemonogamicznych, najczęściej hierarchicznych, dająca jednemu z partnerów, zazwyczaj partnerowi pierwotnemu lub najważniejszemu, możliwość zablokowania lub zakończenia relacji drugiego partnera z osobą trzecią. Innymi słowy, jest to władza jednego partnera nad związkami drugiego – a więc także nad życiem osoby trzeciej, która nawet może nie być świadoma temu, że buduje więź, która podlega czyjemuś prawu weta.
W praktyce, prawo weta może przybierać różne formy:
Weto całkowite – partner pierwotny może zażądać całkowitego zakończenia relacji partnera z metapartnerem (osobą, z którą partner jest w związku).
Weto częściowe – partner może nałożyć ograniczenia na konkretne aspekty relacji, np. zakaz tworzenia więzi emocjonalnej przy zgodzie na kontakty seksualne, lub odwrotnie.
Weto tymczasowe – prośba o czasowe zawieszenie relacji, np. na okres żałoby, na kryzysu w związku pierwotnym, na czas wyjazdu służbowego lub podczas wspólnych wakacji.
Psychologiczne motywacje stojące za prawem weta
W mojej praktyce terapeutycznej obserwuję różne przyczyny, dla których pary decydują się na wprowadzenie prawa weta:
1. Potrzeba bezpieczeństwa – Weto może dawać złudne poczucie kontroli i bezpieczeństwa, szczególnie osobom, które dopiero rozpoczynają przygodę z niemonogamią.
2. Lęk przed porzuceniem – Obawa, że partner odnajdzie z kimś silniejszą więź i odejdzie.
3. Ochrona „inwestycji” – Niektóre pary, zwłaszcza posiadające wspólne zobowiązania (dom, dzieci), postrzegają weto jako zabezpieczenie dużych zobowiązań rodzinnych.
4. Nieumiejętność radzenia sobie z zazdrością – Zamiast przepracowywać trudne emocje i uwewnętrznioną mononormatywność, niektórzy wybierają mechanizm kontroli.
5. Przywiązanie do hierarchii – Przekonanie, że związek pierwotny powinien mieć specjalne przywileje i ochronę.
Weto jako sygnał problemów z zaufaniem
Istotnym aspektem, który często ujawnia się w mojej praktyce terapeutycznej, jest związek między domaganiem się prawa weta a głębszymi problemami z zaufaniem w związku. Czasami potrzeba weta nie wynika jedynie z ogólnego lęku przed nieznanym, ale jest intuicyjną reakcją na realne problemy w relacji.
Domaganie się prawa weta może być sygnałem ostrzegawczym, że:
1. Partner zmagał się w przeszłości z dotrzymywaniem obietnic – Jeśli w historii związku były już sytuacje, gdy granice zostały przekroczone (zdrada, kłamstwa, manipulacja), weto może być próbą zabezpieczenia się przed powtórzeniem tych doświadczeń.
2. Istnieją nierównowagi w zaangażowaniu – Gdy jedna osoba jest bardziej zaangażowana lub zależna od związku niż druga, może postrzegać weto jako wyraz równoważenia tej asymetrii.
3. Partner wykazuje tendencje do impulsywnych decyzji – Jeśli jedna osoba ma historię podejmowania pochopnych, emocjonalnych decyzji, jej partner może postrzegać weto jako niezbędny „hamulec bezpieczeństwa”.
W takich sytuacjach kluczowe jest zadanie sobie pytania: „Czy domagam się prawa weta, ponieważ intuicyjnie czuję, że mój partner może nadużyć sytuacji niemonogamii?”
Jak mówi moja klientka, Katarzyna: „Kiedy Sebastian zaproponował otwarcie związku, od razu pomyślałam o wecie. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że to dlatego, iż wciąż pamiętałam jego flirt z koleżanką z pracy, który ukrywał przede mną przez miesiące. Nie ufałam, że otwarty związek nie stanie się dla niego furtkę do dalszego oszukiwania.”
Jak przepracować problemy z zaufaniem
Jeśli rozpoznajesz, że twoje pragnienie wprowadzenia weta wynika z problemów z zaufaniem, warto:
1. Przeprowadzić szczerą rozmowę o historii waszego związku – Omówcie sytuacje, które mogły naruszyć zaufanie, i jak wpłynęły one na wasze obecne podejście do niemonogamii.
2. Rozważyć terapię pary – Profesjonalna pomoc może być nieoceniona w procesie odbudowywania zaufania.
3. Ustalić konkretne oczekiwania dotyczące transparentności – Zamiast weta, możecie ustalić jasne zasady dotyczące komunikacji, np. informowanie o nowych relacjach, spotkaniach.
4. Rozpocząć od etapów adaptacyjnych – Niektóre pary decydują się na stopniowe wprowadzanie niemonogamii, rozpoczynając od mniej zagrażających scenariuszy (np. flirt bez kontaktu fizycznego) i stopniowo adaptując się rozszerzają granice, budując przy tym zaufanie.
5. Rozważyć, czy niemonogamia jest właściwym wyborem na tym etapie związku – Jeśli zaufanie jest poważnie naruszone, może być wskazane najpierw skupić się na jego odbudowie w kontekście monogamicznym.

Problematyczne aspekty prawa weta
Choć weto może wydawać się atrakcyjnym rozwiązaniem dla par rozpoczynających przygodę z poliamorią, niesie ze sobą poważne konsekwencje:
Nierównowaga władzy i kontroli
Prawo weta tworzy fundamentalną nierównowagę w relacji, dając jednemu partnerowi władzę nad intymnymi związkami drugiego. Jak zauważa wielu ekspertów ds. relacji, taka dynamika może prowadzić do ukrytej wrogości i podważać podstawowe wartości poliamorii – autonomię i szacunek.
Instrumentalizacja osób trzecich
Osoba będąca w relacji z kimś, kto podlega prawu weta, często czuje się niepewnie i traktowana/y przedmiotowo. Jej/jego związek może zostać zakończony w każdej chwili, bez jej udziału w tej decyzji.
Unikanie przepracowywania trudnych emocji
Weto jest często mechanizmem ucieczki przed konfrontacją z trudnymi emocjami, takimi jak zazdrość czy lęk. Zamiast rozwijać umiejętności radzenia sobie z tymi uczuciami, weto pozwala je omijać, co hamuje rozwój osobisty i relacyjny.
Potencjał nadużyć
Franklin Veaux, współautor książki „More Than Two”, po latach doświadczeń doszedł do wniosku, że prawo weta to forma nadużycia – kontrolowanie czyichś intymnych związków. Wielu specjalistów od przemocy domowej wskazuje, że kontrola nad kontaktami społecznymi partnera jest jednym z kluczowych elementów definiujących relację przemocową.
Czy weto może być kiedykolwiek zdrowe?
Staram się unikać absolutnych sądów. Istnieją sytuacje, w których pewna forma weta może być akceptowalna, jeśli:
1. Jest tymczasowym rozwiązaniem w procesie otwierania związku, z jasnym planem rewizji tej zasady, jeśli osoba trzecia zacznie okazywać zaangażowanie.
2. Wszyscy zaangażowani, włącznie z potencjalnymi nowymi partnerami, w pełni rozumieją i akceptują tę zasadę.
3. Jest stosowane wyjątkowo, np. gdy istnieją obawy o bezpieczeństwo (metamour (partner partnera) wykazuje zachowania przemocowe / bardzo toksyczne).
4. Towarzyszy mu głęboka, szczera, trójstronna (!) komunikacja o obawach i potrzebach stojących za wetem.
Zdrowsze alternatywy dla prawa weta
Dla par poszukujących bezpieczeństwa w poliamorii, proponuję następujące alternatywy:
1. Wyrażanie obaw zamiast kontroli – Zamiast wetować relację, wyrażaj swoje obawy i potrzeby partnerowi, dając mu czas i miejsce na odpowiedź.
2. Ustalanie granic osobistych zamiast relacyjnych – Zamiast mówić „nie możesz spotykać się z X”, powiedz „potrzebuję więcej czasu/uwagi/bliskości” albo „obawiam się, że relacja z X sprawia, ze chodzisz struta / struty”.
3. Regularne check-iny – Wprowadź zwyczaj regularnych rozmów o stanie waszej relacji i uczuciach.
4. Zasada wycieczki górskiej – tempo dostosowane do osoby o większych obawach. Rozwijanie poliamorii w tempie, które uwzględnia potrzeby osoby mniej pewnej.
5. Praca nad zazdrością – Zamiast unikać sytuacji wywołujących zazdrość, pracuj nad zrozumieniem jej źródeł i rozwijaniem zdrowych mechanizmów radzenia sobie.
Refleksja osobista
W praktyce gabinetowej obserwuję, że pary, które decydują się na prawo weta. Często robią to z braku innych narzędzi radzenia sobie z niepewnością i zazdrością. Pamiętam Annę i Michała (imiona zmienione), którzy przyszli do mnie krótko po otwarciu swojego związku. Michał naciskał na prawo weta, czując się zagrożonym nowymi relacjami Anny.
Podczas naszych sesji odkryliśmy, że jego potrzeba kontroli wynikała z głębokiego lęku przed porzuceniem, związanego z doświadczeniami z dzieciństwa. Michał odkrył u siebie lękowy styl przywiązania. Zamiast wprowadzać weto, para pracowała nad budowaniem bezpieczniejszego przywiązania w ich relacji i rozwijaniem technik komunikacji. Po kilku miesiącach Michał zauważył, że potrzeba kontroli znacząco zmalała, a ich związek stał się silniejszy właśnie dzięki autonomii, jaką sobie nawzajem dali.

Prawo weta, choć może wydawać się atrakcyjnym zabezpieczeniem dla osób wkraczających w świat poliamorii, często staje się przeszkodą w budowaniu autentycznych, opartych na zaufaniu relacji. Jak pokazuje moje doświadczenie terapeutyczne, najzdrowsze związki poliamoryczne to te, które opierają się na wzajemnym szacunku dla autonomii każdej osoby, głębokiej komunikacji i gotowości do przepracowywania trudnych emocji.
Jeśli rozważasz wprowadzenie prawa weta w swoim związku, zachęcam do głębszej refleksji nad motywacjami stojącymi za tą decyzją. Czy wynika ona z autentycznej troski o dobro związku, czy może z lęku i potrzeby kontroli? Czy istnieją alternatywne sposoby zadbania o poczucie bezpieczeństwa, które nie ograniczałyby autonomii partnera?
Pamiętajmy, że każdy związek jest unikalny, a droga do satysfakcjonującej poliamorii może być różna dla różnych osób. Najważniejsze, by decyzje podejmowane były wspólnie, świadomie i z głębokim szacunkiem dla wszystkich zaangażowanych osób.
—
*Autorka jest psychoterapeutką specjalizującą się w terapii par i związków alternatywnych. Prowadzi praktykę w Warszawie i regularnie publikuje artykuły na temat różnorodności relacji międzyludzkich.*
Dodaj komentarz